Przeskocz do treści

O Hebanowskim

List -Dziennik, Wojciech Kopciński :

Altenkunstadt, 21.01.1999 r

Włączyłem sobie Symfonię nr 5 Gustava Mahlera, muzykę z mojego krakowskiego Hioba , to było naprawdę wielkie przedstawienie. Nie umiem pisać bez alkoholu, we krwi muszę mieć przynajmniej dwa piwa, inaczej słów nie potrafię złożyć w zdania. Z pijaka okresowego powoli staje się klasycznym alkoholikiem. Zawsze na delikatnym rauszu, którego nie umie zauważyć nawet Mira.

Pan Hebanowski umarł na peronowej ławce, jego żona, pani Maślińska od kilku miesięcy nie może wstać z łóżka. Wiem, podobnie jak oni skończy ta cała najważniejsza część naszego narodu. Polska szlachta po drugiej wojnie światowej stała się zupełnie bezbronna wobec chamstwa. Przypomniał mi się Visconti, z płyty płynie Adagio z jego Śmierci w Wenecji i mojego o wiele późniejszego Hioba . Muzyka wiary. Wiesz jak on umierał? Leżał w swoim łóżku wśród najpiękniejszych kwiatów tej naszej planety i słuchając płyty czekał na swój ziemski koniec. Tak odchodził wielki Włoch, wielki Polak Hebanowski zadowolić się musiał peronową ławką. Po śmierci pana domu poznałem jego rodzinę. Dzieci nie zawsze dziedziczą krew po rodzicach, szlachetność została tylko w Joannie. Spotykaliśmy się bardzo często w Gdańsku i zawsze przytulić ją chciałem, ale nie mogłem w sobie znaleźć odwagi. Ostatnią wódkę swojego życia pił pan Hebanowski w Pasacie , knajpie prowadzonej przez alkoholiczną wielkość – Wiesława Gasiuka, wieloletniego naszego, gdańskiego przyjaciela. Wypił parę kieliszków i pojechał reżyserować Becketta. Nie dojechał tak samo, jak dolecieć nie mógł Konrad Swinarski.

Stanisław Hebanowski

Artysta teatru

Przyjaciele, bliscy współpracownicy i miłośnicy teatru Stanisława Hebanowskiego wspominali ukochanego Stulka – jak nazywali Go niemal wszyscy – w dwudziestą rocznicę Jego śmierci.

 

Stanisław Hebanowski przyjechał do Gdańska w 1969 i już na początku – jako kierownik literacki Teatru „Wybrzeże”, a póĽniej dyrektor – odcisnął na nim wyraĽne piętno swojej osobowości. Gdańska scena w latach 70. stała się jedną z najważniejszych w Polsce. Stanisław Hebanowski terminował u znakomitego Wilama Horzycy, który był jego mistrzem. Reżyserować zaczął póĽno – w wieku 50 lat – a do Gdańska przyjechał otoczony aurą twórcy odważnego, nie bojącego się teatralnych ryzykownych eksperymentów. Był też znakomitym tłumaczem – z francuskiego, greki, węgierskiego (specjalnie z okazji spotkania poświęconego pamięci Stulka wydawnictwo słowo obraz/terytoria wydało „Antygonę” Sofoklesa w tumaczeniu S. Hebanowskiego). Spotkanie odbywało się w Nadbałtyckim Centrum Kultury wśród strojów i fragmentów scenografii, którą do spektakli Hebanowskiego przygotowywał Marian Kołodziej. Wspominano i spektakle kameralne: np. „Maleńką Alicję” z Haliną Winiarską, „Cmentarzysko samochodów” z Joanną Bogacką i Krzysztofem Gordonem czy „Czekając na Godota” na scenie w Sopocie, jak i wielkie inscenizacje „Termopile polskie” czy „Bazylissa Teofanu” Tadeusza Micińskiego, którego sztuki Hebanowski tak naprawdę na stałe wprowadził do polskiego teatru. Przyjaciele i znajomi Stanisława Hebanowskiego przyznawali zgodnie, że dla każdego z nich ten teatr był bardzo osobistym przeżyciem. Dla Władysława Zawistowskiego, kierownika literackiego w teatrze Hebanowskiego, był to teatr młodości, inny od tego, który oglądamy teraz. Andrzej Żurowski, wówczas młody krytyk, stwierdził, że S. Hebanowski był ostatnim bodaj artystą teatru. Tak zwykł nazywać wielkich twórców znakomity Leon Schiller. – Teatr był dla Stulka lustrem życia, czytał świat teatrem – podkreślił Żurowski. Jan Ciechowicz, wówczas początkujący krytyk w „Tygodniku Powszechnym” przypomniał, że nie wszystkie spektakle Hebanowskiego wprawiały w zachwyt, ale każde było ważne, wnosiło coś bardzo istotnego do teatralnego życia.

Wspominali Stulka aktorzy – Joanna Bogacka i Krzysztof Gordon przeczytali fragment „Cmentarzyska samochodów”, w reż.

 

Hebanowskiego, w którym grali. Jerzy Kiszkis i Halina Winiarska czytali fragmenty książki Zbigniewa Żakiewicza „Gorycz i sól morza”. Żakiewicz, przyjaciel Stulka, wspomina go i jako wielkiego artystę, i jako ekstrawaganckiego człowieka bohemy. Rozdział „Sofia nierządnica” o popremierowym spotkaniu w sopockim SPATIF-ie, suto zakrapianym alkoholem, rozbawił wszystkich do łez. Podobnie jak list Hebanowskiego, który napisał z wakacji do córki Joanny: pełen poczucia humoru, z dystansem i ironią opisujący przyziemną rzeczywistość roku 1980. Ryszard Major, który do teatru Hebanowskiego przyjechał jako znany twórca eksperymentalnego teatru „Pleonazmus” przypomniał, że Hebanowski uwielbiał słuchać młodych, wsłuchiwał się w to, co w ich narwanych głowach się działo. Florian Staniewski, który w „Iwonie, księżniczce Burgunda” naśladował wówczas Stulka zaimprowizował raz jeszcze ten kiedyś tak zabawny, a dziś wzruszający fragment. Wspominano też dom Stanisława Hebanowskiego i jego żony aktorki Ireny Maślińskiej – pełen książek i otwarty dla przyjaciół. Na to szczególne spotkanie przyjechała z USA Ita Hebanowska-Grudzińska, córka S. Hebanowskiego, która także w imieniu siostry Joanny dziękowała za pamięć. – Byłyśmy cząstką tego teatru, po teatrze wieczornej ekstazy i porannych kaców. Było pięknie, choć czasami smutno. Ale to były dobre czasy dla teatru – mówiła.

Stanisław Hebanowski zmarł na zawał 18 stycznia 1983 roku na dworcu w Gdyni. Wybierał się Szczecina na próbę „Czekając na Godota”. Ten wczesny ranek, kiedy to rozszalała się niezwykła, jak na tę porę roku, burza wspomina w swojej książce Zbigniew Żakiewicz.

Stanisławowi Hebanowskiemu poświęcony został 2003 rok: na letnim festiwalu „Dwa Teatry” będą prezentowane jego spektakle, a jesienią w Pałacu Opatów zostanie otwarta wystawa „Hebanowski – człowiek teatru”, zaś na Uniwersytecie Gdańskim odbędzie się sesja literacka, na którą przyjadą najwybitniejsi teatrolodzy z całej Polski.

Beata Czechowska-Derkacz
Dziennik Polski
22 stycznia 2003

 

Gdańsk. Rusza Czarna Sala im. Hebanowskiego

Premierą „Zawiszy Czarnego” Juliusza Słowackiego, w reżyserii Adama Orzechowskiego, otwarta zostanie w czwartek nowa scena Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Czarna Sala im. Stanisława Hebanowskiego znajduje się w dawnej Sali 314 (nazywanej także Salą Prób), a jej widownia pomieści 80 osób. Jej nazwa odwołuje się do istniejącej już kiedyś sceny Teatru Wybrzeże – Czarnej Sali – funkcjonującej w latach 1977-2003, mieszczącej się w budynku obecnej siedziby Hotelu Wolne Miasto. W 1993 r. Czarnej Sali nadano imię Stanisława Hebanowskiego – reżysera i wieloletniego kierownika artystycznego Teatru Wybrzeże.- Po „Zawiszy Czarnym” na Czarnej Sali im. Stanisława Hebanowskiego zobaczymy wkrótce aż dwa prapremierowe spektakle: w marcu „Personę” Ingmara Bergmana w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego oraz miesiąc później „Orgię” Piera Paolo Pasoliniego w reżyserii Wiktora Rubina – poinformował rzecznik gdańskiego teatru Grzegorz Kwiatkowski.

„Zawisza Czarny” to fragment dramatu Słowackiego (niewykluczone też, że dwóch) powstały zapewne w latach 1844-45. Chaotyczny układ oraz liczne skreślenia i poprawki uniemożliwiają rekonstrukcję utworu zgodną bezspornie z intencją autora.

Reżyser spektaklu i dyrektor Teatru Wybrzeże Adam Orzechowski chciałby, aby jego inscenizacja „Zawiszy Czarnego” skłoniła do refleksji, jakich wzorców i autorytetów potrzebują dziś Polacy.

„Szukamy modelu polskiego bohatera. Zawisza Czarny, rycerz znany w średniowieczu w całej Europie, nasza gwiazda tamtych czasów, wydaje się być na to idealnym materiałem. Słowacki ukazuje Zawiszę nie w jego naturalnym środowisku na polu bitwy, ale na zamku, miejscu intryg miłosnych i politycznych manipulacji, by jak w soczewce skupić w nim i wydobyć nasze cechy narodowe – zalety, ale przede wszystkim, ułomności. Nasz wieszcz wcale nie wieszczy o wspaniałości kraju, ale przeciwnie – w sposób ironiczny, a momGntami okrutny, obnaża nasze słabości, kpi z osławionej sarmackiej duszy” – ocenił Orzechowski.

Czarna Sala im. Stanisława Hebanowskiego to trzecia stała scena Teatru Wybrzeże w Gdańsku, oprócz głównej mieszczącej 350 widzów oraz Malarni na ok. 100 miejsc. W Pruszczu Gd. działa letni amfiteatr. W czerwcu tego roku ma się zakończyć adaptacja dawnego kina „Bałtyk” w Sopocie na kolejną siedzibę Teatru Wybrzeże.

„Hebanowskie pokłosie”
(tas)
Dziennik Bałtycki + Wieczór Wybrzeża nr 13/16.01.
17-01-2006

Nakładem wydawnictwa Tower Press i Uniwersytetu Gdańskiego ukazała się praca zbiorowa „Teatry Stanisława Hebanowskiego. Odkrycia, powtórki, rewizje” pod redakcją Jana Ciechowicza i Władysława Zawistowskiego.

«Dworzec w Gdyni. Ranek 18 stycznia 1983. Ziąb. Czekając na pociąg do Szczecina, przysiadł na peronowej ławce starszy mężczyzna. I już nie wstał. Okazało się, że był to Stanisław Hebanowski [na zdjęciu], do niedawna dyrektor artystyczny Teatru Wybrzeże. Zmarł w drodze na próby reżyserowanej przez siebie sztuki Samuela Becketta „Czekając na Godota”. Nie doczekał premiery.

Trzy lata temu, z inicjatywy Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, rok 2003 został ogłoszony w Gdańsku „Rokiem Hebanowskiego”. Odbyło się całe pasmo spotkań, sesji, dyskusji, począwszy od wypominków 18 stycznia, dwudziestej rocznicy śmierci twórcy teatru i literatury, humanisty i dobrze wychowanego artysty.

18 stycznia będzie to już 23. rocznica. Dobrze się stało, że tuż przed nią ukazało się pokłosie owego roku, współwydana przez Tower Press i Uniwersytet Gdański praca zbiorowa „Teatry Stanisława Hebanowskiego. Odkrycia, powtórki, rewizje”. Daje ona siłą rzeczy zubożone kolorystycznie wyobrażenie tego, co się trzy lata temu działo, ale i bardziej uporządkowane, a miejscami poprawione. Dla historii.

Dobrze się stało również dlatego, że przypomina bodaj najświetniejsze lata tego teatru, kiedy był on rzeczywiście, a nie na mocy umowy krytyków, jedną z najlepszych scen w kraju. A aktorów jakich miał, a scenografów, a muzyków, a reżyserów! I nie musiał wyprzedawać się z ludzi i murów, aby związać koniec z końcem… Zapewne, „to se nevrati”, ale przecież powspominać przy tej okazji warto; wszak to szmat naszego życia.

„Teatry Stanisława Hebanowskiego. Odkrycia, powtórki, rewizje”. Pod redakcją Jana Ciechowicza i Władysława Zawistowskiego. Gdańsk 2005 Wydawnictwo Tower Press, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego.»

Reklamy
One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Hebanowski teatr | hebanowskiband

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: